Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recykling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recykling. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 listopada 2015

365 rzeczy mniej w 365 dni - rok II

Zaczęło się kosmetycznie i pewnie przez najbliższy rok ten temat będzie dominować, bo to jest obszar, gdzie ciągle mam nadmiary.

W ciągu ostatnich dni pozbyłam się:
- 15 próbek
- tuszu do rzęs, który był już coraz trudniejszy do użycia
- samoopalacza
- słoiczka po kremie pod oczy
- kilku opakowań po suplementach - znowu zrobiłam przegrupowanie
- resztki żeli pod prysznic przelałam do butelki na mydło w płynie - zostanie zużyte w ciągu kilku dni a łazienka dużo lepiej wygląda i łatwiej się sprzątało
- uporałam się też z niedużą kupką papierów
- na makulaturę poszły też dwa katalogi nieruchomości i jeden z książkami dla dzieci

Sądzę, że to całkiem nieźle jak na niecały tydzień.

Niestety albo stety coś też przybyło, dotarły do mnie 3 ksiażki zamówione w poprzednim tygodniu.

środa, 17 czerwca 2015

365 rzeczy mniej w 365 dni - dni 109-121

Skoro odzyskałam trochę czasu dla siebie, będę nadrabiać po kawałku, bo dużo jest do nadrobienia.

Był to czas kiedy skupiliśmy się na makulaturze, wygrzebałam więc jeszcze kilka czasopism i katalogów


w sumie 8, 6 ze zdjęcia i jeszcze dwa które mąż na chwilę przechwycił ;-)

Przejrzeliśmy też biblioteczkę dziewczynek i pięć książeczek, które były jednocześnie bzdurne i poniszczone poleciało na makulaturę.
Może nie są to duże ilości ale ogólnie wszelkiej maści makulatury uzbieraliśmy dwa duże worki.

poniedziałek, 16 lutego 2015

365 rzeczy mniej w 365 dni - dni 105-108

Myślałam, że przejrzałąm już wszystkie, udało mi się jednak wygrzebać zakopane stare gazetki i katalogi. Dziesięć kolejnych wędruje więc na recykling.

niedziela, 25 stycznia 2015

365 rzeczy mniej w 365 dni - dni 71-87

Powolutku zaczynam znowu lepiej się organizować, powoli też wylatują kolejne rzeczy. Jeszcze nie jedna dziennie ale coraz częściej wpadami w oko coś nad czym zaczynam się zastanawiać.

Zaczęłam od torebki, która po ponad 2 latach intensywnego używania była już mocno znoszona.


Ponieważ bardzo ją lubiłam, za wczasu zaopatrzyłam w drugą identyczną. Stara poszłą do śmieci a nowa do użytku.
Co mi w niej bardzo odpowiada, to kolor - ciemny brąz, wielkość - mieści się w niej wszystko co potrzebuję a w razie potrzeby również nieduże zakupy oraz najważniejsza rzecz - organizer.



Co noszę w moim?
Długopisy
Gumkę do mazania i gumy do żucia
Gumki do włosów, które często przydają się moim córkom
Wsuwki do włosów
Najczęściej używane szminki
Tabletki przeciwbólowe
Plastry
W środkowej przegródce mam szczotkę do włosów, lusterko, okulary i krem do skórek lub/i krem do rąk

Oprócz tego w torebce noszę jeszcze: kalendarz, parasolkę, art. higieniczne, suplementy które biorę w czasie pracy.

Przy okazji przeglądu zawartości, poszło do kosza kilka śmieci które się tam zaplątały oraz pęknięty pilniczek szklany. Kilka razy nawet taki pęknięty ratował moje paznokcie ale zdecydowałam się go pozbyć bo to niezbyt bezpieczne.



Udało mi się również skompaktować jeszcze trochę suplementów i jeszcze dwa opakowania poszły na recykling.


niedziela, 7 grudnia 2014

365 rzeczy mniej w 365 dni - dni 20 do 38

Milczalam nie dlatego, ze nic sie nie dzialo, wrecz przeciwnie - dzialo sie bardzo duzo i zwyczajnie nie mialam juz sily ani czasu pisac.
Przez te 19 dni pozbylam sie znacznie wiecej niz 19 rzeczy


20-tego dnia akcji na recycling powedrowaly plastikowe kólka od komódki z zabawkami dzieci. Kólka nigdy nie byly uzywane i raczej nie beda.


Dni 21, 22, i 23 (nie cale oczywiscie tylko chwile pomiedzy jedna praca a druga) poswiecilam na przejrzenie i wyciecie interesujacych fragmentow z 15 czasopism fitnessowych. 98% powedrowalo na recycling.


24, 25 i 26 dnia przeorganizowalam sloiczki z suplementami. Ostatnimi czasy dwa razy zamówiam suplementy z USA. Zeby zaoszczedzic sobie czasu i pieniedzy  zamówiam od razu wieksze ilosci, np. przy zakupie 5 opakowan jest az 60% znizki a te 5 opakowan wystrczy na 3-6 miesiecy suplementacji, wiec na dluzszy czas z glowy. W wiekszosci przypadkow tabletki czy kapsulki wypelniaja tylko 1/2,  1/4 czy 1/5 opakowania, wiec te czesciej uzywane przesypalam do jednego opakowania a zostawilam zapieczetowane jedynie te po ktore siegamy rzadziej lub w mniejszej ilosci. Np. dzieci codziennie zjadaja kilka tabletek z probiotykami, nie ma wiec obawy, ze sie zapsuja znim zdaza je zjesc bo opakowanie znika w kilka/nsacie dni. W sezonie grypowym lykamy wiecej witaminy C a w trakcie paskudnego przeziebienia ktore dopadlo mnie 20 dnia akcji I trzymalo dobry tydzien, zuzylam 2 opakowania tej witaminy.
Takim sposobem na recykling poszlo kilkanascie pustych opakowan a w szufladzie z suplementami zrobilo sie luzniej i przejrzysciej.


27 dnia zajelam sie pudrami w kulkach, ktore sa moja slaboscia ;-) Z trzech bardzo podobnych zestawow, w tym jednego mocno juz zuzytego zrobilam dwa znacznie bardziej mi pasujace - jeden rozswietlajacy, jeden sluzacy za roz do policzkow.


Dni 28 I 29 to znowu bylo przegladanie czasopism, tym razem pozbylam sie 11 likwidujac do konca caly jeden stos, ktorego miejsce zajely materialy z kursow, wczesniej poupychane w roznych. miejscach.


Dni 30 do 35 to bylo przegladanie szaf, glównie dziewczynek. To co dalej dobre trafilo z powrotem do szafy, ubrania bardzo zniszczone na szmatki, za male ciuszki szkolne wypiore i wyprasuje zaniose do szkoly. Reszte z tego co bedzie chciala wysle kolezance, ktorej slicznotki sa nieco mlodsze od moich a to co nie bedzie chciala oddam do charity shopu.


Dni 36 do 38 poswiecilam na porzadkowanie mojego biurka, zwlaszcza papierow szkolnych, bankowych i roznych rachunkow.


Przez wiekszosc tych dni dzialalismy wspólnie cala rodzina. Nie tylko segregowalismy rzeczy ale bylo tez duzo ogólnego sprzatania i czyszczenia.
Duzo jeszcze zostalo do zrobienia ale róznica jest niesamowita.


Zwykle nie bylo nawet czasu robic zdjec ale te co mam uzupelnie z czasem, podobnie jak polskie znaki, ktorych nie mam w pracy.


Pomimo tego, ze w tym tygodniu mialam 5 dni w jednej pracy i 6 dni w drugiej, nastepny tydzien zapowiada sie niewiele lepiej bo 5/5 a pierwszy calkowicie wolny dzien w tym miesiacu bede miec jak dobrze pójdzie dopiero 21 (a jesli nie to 25) grudnia to z optymizmem patrze na przygotowania swiateczne, bo jesli chodzi o porzadki to zostaly nam sprawy bierzace i kosmetyczne poprawki a potem juz tylko to co przyjemne czyli gotowanie, strojenie choinki i wspolne spedzanie czasu.


Jeszcze tylko musze kupic prezenty bo na wyrwanie sie do masta zupelnie nie mialam szans.

poniedziałek, 17 listopada 2014

365 rzeczy mniej w 365 dni - dzień 18 i 19

Wczoraj na recykling poszły dwie butelki na wodę. Zakrętki nie były szczelne, więc nie nadawały się do noszenia w torbie szkolnej. Dziewczynki bardzo chciały je zatrzymać, więc stały sobie w szafce długi czas, jednak wczoraj robiłam małe przegrupowanie w tej szafce i stwierdziłam, że nie ma tam miejsca na coś co i tak nie jest używane.


Dzisiaj na recykling powędrowały następne dwa czasopisma

niedziela, 16 listopada 2014

365 rzeczy mniej w 365 dni - dzień 17

I wczoraj znów trafiłam do kuchni ;-) W jednej z szuflad znalazłam otwieracz do konserw, który bardzo lubiłam i długo dobrze mi służył ale już się stępił i doczekał następcy. Zdecydowanie nie potrzebuję dwóch i ten gorzej działający idzie na recykling.
Znalazłam też tarczę do robota kuchennego. Robot się zepsuł już kilka lat temu ale tarcze były bardzo dobre, chyba nawet lepsze niż w nowym. Niestety nie pasują do nowego robota więc nie znajduję dla nich zastosowania. Tarcza również idzie na recykling.



wtorek, 11 listopada 2014

365 rzeczy mniej w 365 dni - dzień 12 i 13

Wczoraj dzień zaczął się dla mnie 1,5 godziny wcześniej niż zwykle a potem okazało się że mi się rodzina pochorowała, przejrzałam więc tylko kilka papierów. Dzisiaj z kolei zajęliśmy się ogólnymi porządkami i recyklingiem. Wszystko wygląda zdecydowanie lepiej ale nie mogę zaliczyć nic na poczet tych 365 rzeczy.

Dlaczego tak? Bo nie chodzi o wyrzucanie śmieci, które i tak prędzej czy później się wyrzuca, tylko o pozbywanie się rzeczy, które teoretycznie można by jeszcze używać ale tak na prawdę przeszkadzają, zagracają. Jestem skłonna uznać stertę papierów grubą na 2-3 cm za jedną sztukę bo pozbycie się czegoś takiego przyczynia się do odgracenia i poprawy komfortu życia ale pojedyncze papiery zdecydowanie nie.

niedziela, 9 listopada 2014

365 rzeczy mniej w 365 dni - dzień 11

Muszę przyznać, że z dzisiejszym zadaniem uporał się głownie mąż. Została przesortowana wielka sterta papierów, głownie szkolnych. Będzie co oddać na makulaturę. Mnie czeka jeszcze jedna taka ale nie sądzę, że uda mi się z nią uporać przed weekendem.
To zadziwiające jak takie dwie małe istotki mogą produkować takie stosy papierów. Zaczęło się już w przedszkolu, często wracały z jakimś rysunkiem a jak poszły do szkoły to doszły listy, newslettery, zadania. W kilka dni potrafią zasypać cały stół.

wtorek, 4 listopada 2014

365 rzeczy mniej w 365 dni - dzień 6

Wtorek jest dniem w którym wystawiamy śmieci do zabrania. Od kilku miesięcy zabierany jest też recykling. W tym tygodniu wypada makulatura, postanowiłam więc zadziałać w tym kierunku. Miałam kilka minut przed wyjściem do drugiej pracy i przejrzałam dwa czasopisma, z których zostawiłam jedną stronę a reszta poszła na makulaturę. Podejrzewam, że jeszcze kilka się znajdzie ale na nie też przyjdzie pora



sobota, 1 listopada 2014

365 rzeczy mniej w 365 dni - dzień 2 i 3

Wczorajszy dzień minął nam w nieco Halloweenowym nastroju a zakończyliśmy go spacerem po mieście i po cmentarzu. Nie miałam wiele czasu, żeby zająć się porządkami ale podczas gotowania obiadu wpadła mi w oko pokrywka od naczynia żaroodpornego które pękło mężowi kilka dni temu - od razu powędrowałą na recykling.
Dzisiaj za to zabrałam się za półkę w szafce kuchennej z przyprawami i ziołami. Przeterminowane i zwietrzałe poszły do śmieci i od razu zrobiło się przestronniej.
Jutro planuję rozejrzeć się uważniej czego warto by się pozbyć.

czwartek, 30 października 2014

365 rzeczy mniej w 365 dni

Mieszkamy w takich warunkach w jakich mieszkamy i w ciągu najbliższego roku pewnie nie uda nam się tego zmienić, choć bardzo byśmy chcieli. W czwórkę mieszkamy w 1 i 1/2 pokoju (bo ten dziewczynek to taki malusieńki) i jakoś musimy się ze wszystkim pomieścić. Niestety rzeczy ciągle przybywa i robi się coraz ciaśniej.
Pomiędzy dwiema pracami i szkołą dziewczynek (zawożenie i odbieranie, odrabianie lekcji) i ich innymi zajęciami (gimnastyka i balet) nie za wiele czasu zostaje na jakieś duże akcje. Mogę za to spróbować codziennie zająć się przynajmniej jedną rzeczą.
Postanowiłam więc przez najbliższy rok pozbyć się co najmniej 365 rzeczy. 365 to zarazem dużo i mało, to tylko jedna rzecz dziennie ale po roku może to dać razem odczuwalną zmianę w komforcie życia.

Będę pozbywać się rzeczy które:
- nie są już dłużej potrzebne i raczej nie będą
- są mało praktyczne i używam ich z niechęcią
- są zepsute a ich naprawa się nie opłaca
- przestały spełniać swoje zadanie
- zużyły się
- są w nadmiarze
- budzą złe skojarzenia i wspomnienia
- są brzydkie

Przedmioty te będę  starała się:
- oddać komuś, komu mogą się przydać o ile są w dobrym stanie
- oddać na recykling
- przerobić na coś innego co będzie bardziej użyteczne
- przeorganizować
- jeśli nic z powyższego się nie uda, wtedy dopiero wyrzucić

Wiadomo, że pewnych rzeczy będzie przybywać, postaram się żeby ogólny bilans po roku był mniejszy o 365 od dziesiejszego.

Jeśli macie ochotę przyłączyć się do akcji choćby na tydzień, dwa, miesiąc, kwartał czy pół roku, piszcie proszę w komentarzach jakie macie pomysły i jak Wam idzie. Zapraszam serdecznie