Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 kwietnia 2015

Fifty shades of purple

Zawsze uważałam, że kobieta nigdy nie ma za dużo cieni do powiek w odcieniach fioletu oraz beżu i brązów.
W pewnym momencie musiałam jednak szukać swoich ulubionych odcieni po różnych opakowaniach i zajmowało mi to więcej czasu niż sam makijaż. Opakowania te zajmowały też dużo miejsca, stąd pomysł skomponowania własnych paletek.Wykorzystałam do tego paletki UNII które niestety coraz trudniej znaleźć, widać nie były aż tak popularne jak myślałam, a szkoda.

Beżowo-brązową pokazywałam tutaj i tutaj , teraz przyszedł czas na tę zawierającą odcienie fioletu. Są to kolory z których najcześciej korzystam jesienią i zimą.
Nie jestem pewna czy aparat złapał odpowiednio kolory ale oto ona


Kolor opakowania pozwala mi bezbłędnie sięgnąć po odpowiednią paletkę.


Lusterko jest na tyle duże, że mogę wykonać makijaż trzymając paletkę. Ten mały kwiatek służy właśnie do trzymania, można go dowolnie przemieszczać.


Kolory jak widać od lawendy po śliwkę, te dwa granatowe cienie u góry mają fioletową poświatę.

Paletki te uważam za jedne z najlepszych moich zakupów kosmetycznych. Pozwoliły mi nie tylko zaoszczędzić czas ale również zmniejszyć ilość miejsca zajmowanego przez kosmetyki kolorowe i pomagają zachować porządek.

Korzystacie z podobnych rozwiązań? Jakie są Wasze doświadczenia?

niedziela, 25 stycznia 2015

Akcja denko

Dzisiaj robiłam mały przegląd kosmetyków i wytypowałam do akcji denko kilka z nich.


Lakier z Vipery który mam już dość długo, lubię go i szkoda było mi go wykończyć ale zdecydowałam, że nadszedł jego czas, mam przecież wiele innych które też lubię.

Podkład Ideal Flawless matte mousse z Avonu w kolorze nude. Kryje delikatnie ale krycie można stopniować dokładając kolejne warstwy które nie tworzą efektu maski. Daje efekt subtelnego matu.
Nieco znika z upływem godzin ale mnie to aż tak bardzo nie przeszkadza. Dla mnie największy minus to wysuszanie skóry które odczuwam jeśli używam przez kilka dni pod rząd.
W tym momencie kolor robi się dla mnie już nieco za ciemny, postanowiłam więc zuzyć go zanim sięgnę po coś jaśniejszego.

Complexion Perection z E.L.F. lubię go za to że nie przyciemnia podkładów, co innym pudrom się zdarzało, nie jest też widoczny na skórze, czego bardzo nie lubię.
Jego następca czeka już od dawna ale mam też kilka innych do wykończenia i wiem, że nie zabiorę się za nie, póki ten się nie skończy.

Kosmetyki trafiły do osobnej kosmetyczki, takiej po którą sięgam codziennie rano, wyciągnęłam z niej za to inne, które mogą trochę poczekać. Niestety zapasy mam jeszcze ciągle zbyt duże i muszę sięprzyłożyć, żeby zmniejszyć ich ilość.

sobota, 10 stycznia 2015

Różowo mi

Zachciało mi się różowego.
Założyłam mój ulubiony cieplutki różowy golf, pomalowałam paznokcie różowozłocistym lakierem


Zrobiłam sobie różowy makijaż


I było mi dobrze, ciepło  różowo


Baked Blush Pinktastic E.L.F to w zasadzie bardziej rozświetlacz niż róż, następnym razem dołożę trochę zwykłego różu.
Szminka Classy E.L.F. Kolor bardzo mi się podoba, do tego makijażu pomalowałam się tylko cieniutką warstwą i wyglądało to bardzo naturalnie. Niestety szminka nieco wysusza usta, dlatego używam ją w połaczeniu z balsamem do ust.

sobota, 29 czerwca 2013

Światło i cień

Uwielbiam kosmetyki, które nadają blask skórze, ale nie ten choinkowy, brokatowy, tandetny. Lubię zdrowy, delikatny, subtelny blask, taki jaki naturalnie ma młoda zdrowa skóra.
Lato to czas kiedy skóra delikatnie muśnięta słońcem wygląda zdrowo i promiennie, takie subtelnie błyszczące kosmetyki jeszcze bardziej to podkreślają.

W tym temacie prym wiodą u mnie wszelkie kosmetyki w kulkach ale tym razem postanowiłam wypróbować coś prasowanego, co mogłoby wejść w skład jednej z moich UNII PALETTE.

Lato to również czas, kiedy w ruch idą wszelkie bronzery. Ponieważ tych złotawych, terakotowych, miedzianych i błyszczących u mnie dostatek, tym razem sięgnęłam po chłodny, matowy brąz, który ma posłużyć bardziej do konturowania twarzy niż do nadawania efektu opalenizny.

Tak więc trafiły do mnie dwa kosmetyki firmy E.L.F., której niektóre produkty miałam okazję wypróbować już wcześniej.

Healthy Glow Bronzing Powder w odcieniu Luminance oraz Matte Bronze



Wybaczcie, że mój aparat nie oddaje wiernie kolorów w świetle północnego okna




Luminance w opakowaniu to średni, ciepły beż, delikatnie błyszczący
Matte Bronze jest to chłodny, kakaowy, matowy brąz, nieco jaśniejszy niż wyszedł mi na zdjęciach


Starałam się uchwycić pod różnymi kątami padania światła i jak widać mój aparat zinterpretował to po swojemu ;)


Matte bronze jest dobrze sprasowany, dość twardy, dzięki temu nie boję się, że nabiorę na pędzel zbyt dużo produktu, łatwo nim stopniować efekt. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie, nie wychodzą żadne pomarańczowe tony, idealnie sprawdza się do konturowania twarzy.

Luminance jest bardziej miękki i łatwiej go nabrać na pędzel. Na skórze wygląda dużo jaśniej niż w opakowaniu. Również łatwo nim stopniować efekt, od bardzo subtelnego rozświetlenia, to lśniącej tafli.


Trudno mi się wypowiedzieć co do wydajności produktów, bo użyłam do tej pory jedynie kilka razy ale na powierzchni jeszcze nie widać zużycia, co pozwala przypuszczać, że będą wydajne.

Opakowanie to przezroczysty plastik, który nie powala estetyką ale też nie razi. Od produktu za 1,5 funta nie wymagam pięknego opakowania. 
Moje pudry i tak zostaną rozebrane z opakowania i umieszczone w paletce :)

Podsumowując, jestem zadowolona z zakupu i będę sięgać po te kosmetyki nie tylko latem.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Pędzle LyDia zestaw 16szt.


Jednym z najczęściej wyszukiwanych haseł po których ktoś trafia na mojego bloga jest "pędzle LyDia" dlatego dzisiaj króciutka notka na temat zestawu 16szt. Wcześniejsze wpisy tu i tu.

Pędzle zapakowane są w miękkie etui z tworzywa sztucznego.



 Tak wyglądają rozwinięte


Pędzle mają syntetyczne włosie. Jest ono bardzo przyjemne w dotyku ale tak jak w przypadku pozostałych wypróbowanych przeze mnie niekiedy zbyt sprężyste.
Pędzle bez problemu domyłam z neonowych cieni, które ciężko mi było zmyć z pędzli z włosiem naturalnym.
Na zakup tego zestawu zdecydowałam się, kiedy potrzebowałam dużo pędzli jednego dnia i całkiem nieźle spełniły swoje zadanie. Ich wadą jest to, że przez zbyt sprężyste włosie nie nadają się do blendowania, gdyż mogą zetrzeć nałożony wcześniej kolor.
Pędzle do pudru i do różu są na tyle delikatne, że nie podrażniły nawet delikatnych dziecięcych buziek :)

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Podkład mineralny Lumiere formuła Cashmere

Minerałoholiczką ;) jestem już od kilku dobrych lat i mojej cerze bardzo służy to uzależnienie.
Tradycyjne podkłady wysuszają moją i tak już suchą cerę a jednocześnie powodują pojawianie się niespodzianek na twarzy. 
Kiedy używam podkładów mineralnych moja skóra się uspokaja, mniej się czerwieni, jest mniej wrażliwa, wszelkie niespodzianki goją się szybciej i pojawiają się znacznie rzadziej, nawilżenie skóry utrzymuje się dłużej i jest ona bardziej elastyczna niż pod tradycyjnymi podkładami.

Kiedy ćwiczę siłowo, najczęściej daję z siebie 100% i wtedy cała bardzo mocno się rozgrzewam a twarz robi się czerwona i zaczyna bardzo piec niezależnie od użytego kremu. Zauważyłam, że kiedy mam na twarzy podkład mineralny efekt ten prawie nie występuje. Co prawda jestem rozgrzana tak samo ale zaczerwienienie jest dużo mniejsze a pieczenia praktycznie nie odczuwam. Ćwiczę więc z delikatną warstwą podkładu mineralnego na twarzy ;)

Swoją przygodę z kosmetykami mineralnymi, jak większość znanych mi osób,  zaczynałam od tych z firmy Everyday Minerals. Potem były dziesiątki testów innych firm, formuł, dobierania koloru idealnego aż doszłam do wniosku, że te z firmy Lumiere są jednymi z najbardziej odpowiadających mojej cerze a przy okazji łatwo dostępne i przystępne cenowo, zwłaszcza jeśli trafi się na promocje.

Długo używałam głównie formuły Veena Velvet, która odpowiada mi pod względem krycia i konsystencji a niedawno postanowiłam dać szansę również formule Cashmere, która co prawda daje mi nieco słabsze krycie ale za to wygląda jeszcze bardziej naturalnie. 
Najczęściej używam mieszanek formuł i kolorów, mieszam również podkłady z różnych firm. Pozwala mi to uzyskać oczekiwany odcień, krycie i konsystencję oraz wykorzystać nie do końca trafione kolorystycznie próbki.

A oto moje najnowsze nabytki mineralne, których zdjęcia zrobiłam już kilka miesięcy temu i zapomniałam. Przypomniałam sobie o nich dzisiaj kiedy zobaczyłam puste denko w moim słoiczku z mieszanką ;)

Wszystkie wcześniejsze opakowania podkładów i pudrów z Lumiere miały logo firmy na gładkim wieczku. W tych wieczka są lekko matowe i jak widać całkowicie czarne.
Jako żem bladzioch ;) wybrałam dwa najjaśniejsze odcienie w tej formule i z delikatną domieszką (a jakże) sprawdzają się świetnie, ciemniejszy obecnie, jaśniejszy zimą.

poniedziałek, 13 maja 2013

Sleek Sunset

Wiem, że wszyscy już mieli, większość zdążyła porozdawać ;) a ja mam dopiero pierwszą paletkę Sleeka. Długo się opierałam ale w końcu stwierdziłam, że cieni nigdy za wiele i wypróbuję choć jedną. Wybrałam taką , którą uznałam, że będę używać najczęściej a mianowicie

 Sunset


Nie miałam działającego aparatu a chciałam zrobić zdjęcia zanim zacznę używać, więc odłożyłam ją na bok i na jakiś czas zupełnie zapomniałam o niej. Przypomniałam sobie o niej kilka tygodni temu, szykując kosmetyki do makijażu na imprezę pt. Dance Explosion, zrobiłam zdjęcia




i teraz z czystym sumieniem mogę się zabrać za testowanie.

niedziela, 5 maja 2013

Uni Palette

Oto moje Unii Palette w kolorach Midnight, Lavender, Crystal, Honeysuckle i Pear. Obecnie jest dostępny jeszcze kolor Turquoise, który dopiero do mnie leci.


Powoli w paletkach znajdują miejsce kolejne cienie, róże i pudry, jednak o ile samo wydobywanie kosmetyków z oryginalnych opakowań jest dość proste, to czyszczenie ich z kleju jest dość czasochłonne więc robię to po kilka sztuk w wolnych chwilach, których ostatnio u mnie jak na lekarstwo ;)

Tak wygląda w pełni zagospodarowana paletka którą pokazywałam w poprzednim wpisie.

Moim zdaniem największą zaletą tych paletek jest to, że zawartość można dowolnie przesuwać i modyfikować. Obecnie paletki są magnetyczne, więc kosmetyki w metalowych kasetkach trzymają się same, do tych w niemetalowych można przykleić samoprzylepną wkładkę magnetyczną, która jest dołączona do każdego opakowania. Można ją przyciąć dowolnie według potrzeb.

Paletka jest bardzo solidnie wykonana, nie ma obaw o uszkodzenie zawartości. Nie otwiera się sama, co stanowi dodatkową zaletę. Każda paletka zawiera dość duże lusterko.
Można w niej umieścić również niezbyt grube pędzle. Zawartości różnych paletek można pooglądać tutaj

Jedyną wadą jakiej się dopatrzyłam do tej pory jest zbyt mały wybór kolorów ;)

piątek, 3 maja 2013

Zapanować nad chaosem

W moim życiu ostatnio więcej się dzieje, doba się kurczy, postanowiłam więc nieco uporządkować i lepiej zorganizować coś co bardzo lubię i robię praktycznie codziennie ... makijaż.

Ponieważ kobieta nigdy nie ma zbyt wiele cieni beżowych, brązowych i fioletowych ;) sama mam ich sporo i czasem ciężko mi odnaleźć właściwe, zwłaszcza kiedy znajdują się w identycznych opakowaniach. Czasem tez zapominam jakie już mam a jakich mi brakuje i kupuję nieco impulsywnie. Uznałam więc, że dobrze byłoby mieć lepszy wgląd w stan posiadania bez przeszukiwania dziesiątek opakowań.
Taką właśnie możliwość daje UNII PALETTE. Ja swoją zakupiłam tutaj


Tak wygląda opakowanie mojej UNII


Tył


Zaczynam otwierać



I znowu tył pudełka


Wyciągam moją UNII w kolorze PEAR



Zaczynam otwierać


Przyjemna i solidna w dotyku


Wyciągam samoprzylepną wkładkę magnetyczną, która pomaga utrzymywać niemetalowe opakowania cieni na miejscu


Zgodnie z sugestią na stronie UNII na pierwszy ogień idzie opakowanie cieni, których nie szkoda mi zepsuć gdyby coś nie wyszło

 
Faktycznie pierwsza próba wyciągnięcia cieni z plastikowego opakowania niezbyt udana bo za słabo podgrzałam plastik i aluminiowe pojemniczki powyginały się przy wyciąganiu, jednak trzy cienie zostały sprasowane razem. Inne opakowania już nie stawiały takiego oporu i tak wygląda pierwsza próba zagospodarowania UNII



Ten kwiatuszek służy do przytrzymywania opakowania.

niedziela, 24 czerwca 2012

Wszyscy mają E.L.F.a, mam i ja ;)

Skuszona opisami na kilku blogach oraz jedną z wielu promocji na stronie e.l.f. postanowiłam wypróbować kilka ich kosmetyków. Zamówiłam:
- Complexion Perfection
- Golden Bronzer
- High Definition Powder
- Blush Gotta Glow
- Pressed Powder Buff







Do tej pory wypróbowałam jedynie Complexion Perfection ale jeszcze za krótko by wystawić recenzję, pierwsze wrażenia są jednak pozytywne i czuję, że się polubimy :)

czwartek, 10 marca 2011

Spoglądając w gwiazdy

Przedstawię dzisiaj L'Oreal, Telescopic Mascara.
Jakiś czas temu postanowiłam go przetestować ponieważ miał niezłe opinie na wizażu. Początki były trudne, tusz był bardzo rzadki i albo zalewał rzęsy albo był prawie niewidoczny. Szczoteczka dziwaczna, nie potrafiłam się nią posługiwać. Oswoiłam go trochę dopiero po jakimś miesiącu, kiedy nieco zgęsniał i w jakimś stopniu opanowałam posługiwanie się szczoteczką. Obecnie jest na wykończeniu ;) więc postanowiłam go zrecenzować i pokazać, póki jeszcze się da.


Farba pokrywająca opakowanie łatwo się rysuje i całość wygląda średnio estetycznie.


Ząbki szczoteczki na początku bywały całe zalane tuszem, co bardzo utrudniało malowanie.

Jeśli uda mi się dobrze nim pomalować, później nie ma już niespodzianek, tusz dobrze się trzyma, nie osypuje, nie mam problemów ze zmyciem go. Przyzwoicie wydłuża i nawet czasem lekko podkręca. Czerń jest ładnie czarna.

Tak wyglądają moje rzęsy bez tuszu


A tak pomalowane nim

Jak widać szału nie ma a tym bardziej astronomicznego wydłużenia ;) ale jest niźle, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że to już końcówka tuszu.



Przy okazji chciałam przedstawić jeszcze jeden produkt, który dotarł do mnie przedwczoraj a dzisiaj pierwszy raz wypróbowałam.
Wysuwana kredka do brwi Avonu, kolor Slate. U mnie nowość, podejrzewam, że w Polsce też.



Szukałam czegoś co nie będzie czarne ani brązowe i nie będzie dawac rudawego odcienia.
Na zdjęciu kolor wyszedł cieplejszy niż w rzeczywistości. W realu jest to średniociemny szary lekko przybrudzony ziemią.
Kredka jest dośc twarda, dzieki temu mogę uzyskac delikatny efekt ale też łatwo go stopniować.
Jak widac brwi mam rzadkie i bylejakie ;) więc intensywniejsze produkty dają sztuczny efekt a takiego nie lubię.
Po dzisiejszym użyciu mogę stwierdzić, że jestem zadowolona