Na początku czerwca postanowiłam do końca roku nie kupować nic z kolorówki (wyjątkiem może być jedynie tusz do rzęs jeśli się skończy) i do tej pory udaje mi się je realizować. A jak jest z Waszymi postanowieniami? Jak idzie projekt denko?
Oczywiście mam zamiar prezentować wcześniejsze zakupy, niestety czas ostatnio jest u mnie towarem wielce deficytowym i zwyczajnie nie wyrabiam. Dzisiaj mam pierwszy wolny dzień od ponad 2 m-cy, to chyba wiele tłumaczy ;)
Lista zaległych tematów na bloga rośnie i rośnie, mam nadzieję, że w najbliższych dniach uda mi się poruszyć choć kilka. Przy okazji chciałam zapytać czy interesują Was tematy związane z fitnessem? Nie chcę, żeby zdominowały ten blog ale to jedna z moich "manii" i moja praca również.
Pozdrawiam ciepło w ten wietrzny jesienny dzień (u nas zapowiadają dzisiaj 9 w skali Beauforta)
niedziela, 27 października 2013
sobota, 29 czerwca 2013
Światło i cień
Uwielbiam kosmetyki, które nadają blask skórze, ale nie ten choinkowy, brokatowy, tandetny. Lubię zdrowy, delikatny, subtelny blask, taki jaki naturalnie ma młoda zdrowa skóra.
Lato to czas kiedy skóra delikatnie muśnięta słońcem wygląda zdrowo i promiennie, takie subtelnie błyszczące kosmetyki jeszcze bardziej to podkreślają.
W tym temacie prym wiodą u mnie wszelkie kosmetyki w kulkach ale tym razem postanowiłam wypróbować coś prasowanego, co mogłoby wejść w skład jednej z moich UNII PALETTE.
Lato to również czas, kiedy w ruch idą wszelkie bronzery. Ponieważ tych złotawych, terakotowych, miedzianych i błyszczących u mnie dostatek, tym razem sięgnęłam po chłodny, matowy brąz, który ma posłużyć bardziej do konturowania twarzy niż do nadawania efektu opalenizny.
Tak więc trafiły do mnie dwa kosmetyki firmy E.L.F., której niektóre produkty miałam okazję wypróbować już wcześniej.
Healthy Glow Bronzing Powder w odcieniu Luminance oraz Matte Bronze
Wybaczcie, że mój aparat nie oddaje wiernie kolorów w świetle północnego okna
Luminance w opakowaniu to średni, ciepły beż, delikatnie błyszczący
Matte Bronze jest to chłodny, kakaowy, matowy brąz, nieco jaśniejszy niż wyszedł mi na zdjęciach
Starałam się uchwycić pod różnymi kątami padania światła i jak widać mój aparat zinterpretował to po swojemu ;)
Matte bronze jest dobrze sprasowany, dość twardy, dzięki temu nie boję się, że nabiorę na pędzel zbyt dużo produktu, łatwo nim stopniować efekt. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie, nie wychodzą żadne pomarańczowe tony, idealnie sprawdza się do konturowania twarzy.
Luminance jest bardziej miękki i łatwiej go nabrać na pędzel. Na skórze wygląda dużo jaśniej niż w opakowaniu. Również łatwo nim stopniować efekt, od bardzo subtelnego rozświetlenia, to lśniącej tafli.
Trudno mi się wypowiedzieć co do wydajności produktów, bo użyłam do tej pory jedynie kilka razy ale na powierzchni jeszcze nie widać zużycia, co pozwala przypuszczać, że będą wydajne.
Opakowanie to przezroczysty plastik, który nie powala estetyką ale też nie razi. Od produktu za 1,5 funta nie wymagam pięknego opakowania.
Moje pudry i tak zostaną rozebrane z opakowania i umieszczone w paletce :)
Podsumowując, jestem zadowolona z zakupu i będę sięgać po te kosmetyki nie tylko latem.
piątek, 28 czerwca 2013
Di Palomo
Kupujecie czasem kosmetyki tylko dla zapachu? Mnie się to zdarza i traktuję to jako aromaterapię.
Jakiś rok temu poznałam kosmetyki firmy Di Palomo. Seria Wild Fig & Grape uwiodła mnie zapachem.
Zapach nie jest może z tych typowo "do zjedzenia" ale jest bardzo przyjemny, powiedziałabym nawet, że "luksusowy", utrzymuje się długo na ciele i zdecydowanie poprawia mi nastrój.
Wild Fig & Grape Hand & Body Lotion
Skład:
Aqua (Water), Paraffinum Liquidum, Glyceryl Stearate SE, Petrolatum, Cetearyl Alcohol, Steareth-21, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond Oil), Steareth-2, Phenoxyethanol, Parfum, Carbomer, Disodium EDTA, Benzoic Acid, Sodium Hydroxide, Alpha-Isomethyl Ionone, Dehydroacetic Acid, Glycerin, Limonene, Ethylhexylglycerin, Coumarin, Linalool, Polyaminopropyl Biguanide, Ficus Carica (Fig) Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Geraniol, Citronellol, Cinnamal Alcohol, Methylchloroisothiazolinone
Balsam znajduje się w butelce z pompką. Butelka wygląda jak ciemne matowe szkło, jednak jest plastikowa a może nawet bardziej gumowa, choć sprawia bardzo solidne wrażenie. Na szyjce butelki znajduje się skórzana zawieszka w kształcie liścia winorośli.
Balsam całkiem dobrze nawilża a nawilżenie utrzymuje się wiele godzin.
Wild Fig & Grape Cleansing Bars
Skład: Sodium Palm Kernelate, Aqua (Water), Parfum (Fragrance), Glycerin, Butyrospermum Parkii, Goat milk, Ficus Carica (Fig Extract) Vitis Vinifera (Grape Seed Extract), Sodium Chloride, Sodium PCA, Glycerine, Sodium Hydroxide, Tocopheryl Acetate, Tetrasodium EDTA, Tetrasodium Etidronate, Cinnamyl Alcohol,Citronellol, Geraniol, Linalool,Coumarin, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone.
Cóż mogę powiedzieć o mydełkach? Zapakowane są w ładne pudełko, tak jak cała seria kosmetyków. Oczywiście myją, pięknie pachną i nie wysuszają skóry. To taki drobiazg poprawiający nastrój.
Z tej serii mam ochotę jeszcze na olejek do ciała i perfumy ale to z czasem, bo trwa akcja denko ;)
środa, 26 czerwca 2013
Zawzięłam się!!!
Zawzięłam się!
Chcę mieć piękne, gęste i długie włosy!
Niestety moje włosy też się uwzięły - uparcie nie chcę rosnąć ;) przez ostatnie 45 dni urosły jedynie 13mm co i tak stanowi niezły wynik jak na nie.
Grubość mojego kucyka to marne 63mm
Moje włosy są cieniutkie i delikatne jak u dziecka, wypadają. Rozjaśnione nabrały nieco objętości i zrobiły się nieco bardziej podatne na układanie ale to "nieco bardziej" nie oznacza, że jestem w stanie stworzyć z nich fryzurę ;)
Niestety przez użycie farby Schwarzkopfa jakieś 3 lata temu bardzo się zniszczyły a ponieważ rosną bardzo wolno, jeszcze sporo tych zniszczonych włosów zostało.
Wtedy wyglądały tak
Teraz są trochę krótsze i kilka odcieni ciemniejsze, z jaśniejszymi końcówkami.
Chciałabym mieć znowu długość taką jak na zdjęciach (dłuższymi tez nie pogardzę ;) ) i pozbyć się tych zniszczonych końców.
Wezwałam więc posiłki, które dzisiaj przybyły.
Na pierwszą linię frontu wysyłam więc dziś:
Odżywka wzmacniająco-regenerująca RADICAL firmy Farmona
Przeznaczona do włosów zniszczonych, suchych i łamliwych, osłabionych zabiegami fryzjerskimi, wymagających intensywnej regeneracji i wzmocnienia.
Działanie
Chcę mieć piękne, gęste i długie włosy!
Niestety moje włosy też się uwzięły - uparcie nie chcę rosnąć ;) przez ostatnie 45 dni urosły jedynie 13mm co i tak stanowi niezły wynik jak na nie.
Grubość mojego kucyka to marne 63mm
Moje włosy są cieniutkie i delikatne jak u dziecka, wypadają. Rozjaśnione nabrały nieco objętości i zrobiły się nieco bardziej podatne na układanie ale to "nieco bardziej" nie oznacza, że jestem w stanie stworzyć z nich fryzurę ;)
Niestety przez użycie farby Schwarzkopfa jakieś 3 lata temu bardzo się zniszczyły a ponieważ rosną bardzo wolno, jeszcze sporo tych zniszczonych włosów zostało.
Wtedy wyglądały tak
Teraz są trochę krótsze i kilka odcieni ciemniejsze, z jaśniejszymi końcówkami.
Chciałabym mieć znowu długość taką jak na zdjęciach (dłuższymi tez nie pogardzę ;) ) i pozbyć się tych zniszczonych końców.
Wezwałam więc posiłki, które dzisiaj przybyły.
Na pierwszą linię frontu wysyłam więc dziś:
Odżywka wzmacniająco-regenerująca RADICAL firmy Farmona
Przeznaczona do włosów zniszczonych, suchych i łamliwych, osłabionych zabiegami fryzjerskimi, wymagających intensywnej regeneracji i wzmocnienia.
Działanie
Specjalnie opracowana, bogata receptura wzmacnia i nawilża włosy oraz
dostarcza im niezbędnych składników odżywczych, poprawiając ich kondycję
i wygląd.
Naturalny ekstrakt ze świeżego ziela skrzypu polnego, źródło rozpuszczalnej krzemionki oraz cennych witamin i minerałów, poprawia dotlenienie komórek oraz wyraźnie wzmacnia włosy, zapobiegając ich wypadaniu. Prowitamina B5 dzięki małej cząsteczce odżywia cebulki, a dodatkowo wnikając w osłonkę włosa doskonale nawilża i regeneruje, poprawiając kondycję włosów. Proteiny jedwabne łączą się z keratyną i tworzą rodzaj "plomby" na uszkodzonych miejscach, dzięki czemu wyrównują strukturę włosa oraz chronią przed dalszymi uszkodzeniami i wysychaniem. Dodatkowo, innowacyjna Inulina z cykorii chroni naturalną, korzystną dla skóry florę bakteryjną przed niekorzystnym działaniem konserwantów oraz poprawia rozczesywanie i wygląd włosów.
Naturalny ekstrakt ze świeżego ziela skrzypu polnego, źródło rozpuszczalnej krzemionki oraz cennych witamin i minerałów, poprawia dotlenienie komórek oraz wyraźnie wzmacnia włosy, zapobiegając ich wypadaniu. Prowitamina B5 dzięki małej cząsteczce odżywia cebulki, a dodatkowo wnikając w osłonkę włosa doskonale nawilża i regeneruje, poprawiając kondycję włosów. Proteiny jedwabne łączą się z keratyną i tworzą rodzaj "plomby" na uszkodzonych miejscach, dzięki czemu wyrównują strukturę włosa oraz chronią przed dalszymi uszkodzeniami i wysychaniem. Dodatkowo, innowacyjna Inulina z cykorii chroni naturalną, korzystną dla skóry florę bakteryjną przed niekorzystnym działaniem konserwantów oraz poprawia rozczesywanie i wygląd włosów.
Efekt
Dzięki regularnemu stosowaniu włosy stają się mocniejsze, odporne na uszkodzenia i rozdwajanie oraz pełne witalności i blasku.
Sposób użycia
Niewielką ilość odżywki nanieść na umyte włosy i skórę głowy. Nie
spłukiwać. Stosować po każdym myciu włosów przez minimum trzy tygodnie,
następnie, w celu podtrzymania rezultatów, dwa razy w tygodniu.
Duża zawartość wyciągów ziołowych może powodować wytrącanie się osadu.
Przed użyciem wstrząsnąć.
Duża zawartość wyciągów ziołowych może powodować wytrącanie się osadu.
Przed użyciem wstrząsnąć.
Skład: aqua, alcohol denat., equisetum arvense extract, panthenol, inulin, hydrolyzed silk, camelia sinesis leaf extract, PEG-40 hydrogenated castor oil, DMDM hydantion, methylchlorisothiazolinone, methylisothiazolinone, citric acid, parfum, buthylphenylmethylpropional, citronellol, hexylcinnamal.
Odżywka czy jak kto woli wcierka jest w szklanej butelce.
Ma wodnistą konsystencję, ziołowy ale dość przyjemny zapach. Używanie jej bezpośrednio z butelki jest niewygodne, mam zamiar więc użyć do tego strzykawki.
Po pierwszym użyciu włosy nie są obciążone, zrobiły się za to nieco sztywniejsze.
Mam zamiar używać jej po każdym myciu włosów i po zużyciu zdać relację, czy i jakie efekty dała.
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Pędzle LyDia zestaw 16szt.
Jednym z najczęściej wyszukiwanych haseł po których ktoś trafia na mojego bloga jest "pędzle LyDia" dlatego dzisiaj króciutka notka na temat zestawu 16szt. Wcześniejsze wpisy tu i tu.
Pędzle zapakowane są w miękkie etui z tworzywa sztucznego.
Tak wyglądają rozwinięte
Pędzle bez problemu domyłam z neonowych cieni, które ciężko mi było zmyć z pędzli z włosiem naturalnym.
Na zakup tego zestawu zdecydowałam się, kiedy potrzebowałam dużo pędzli jednego dnia i całkiem nieźle spełniły swoje zadanie. Ich wadą jest to, że przez zbyt sprężyste włosie nie nadają się do blendowania, gdyż mogą zetrzeć nałożony wcześniej kolor.
Pędzle do pudru i do różu są na tyle delikatne, że nie podrażniły nawet delikatnych dziecięcych buziek :)
niedziela, 23 czerwca 2013
Boots Extracts lip balms
Na co dzień wolę szminki i błyszczyki ale potrzebowałam czegoś
bezbarwnego, jednak tym razem zamiast po balsamy w sztyfcie sięgnęłam po
te w słoiczkach. Ponieważ byłam całkiem zadowolona z maseł do ciała z Bootsa, postanowiłam też wypróbować masełka do ust.Wybrałam z masłem kakaowym, migdałowe i kokosowe.
Masełka przyjemnie i delikatnie pachną, łatwo roztapiają się pod wpływem temperatury ciała, są dosyć przyjemne w użyciu. Niestety o intensywnym nawilżeniu nie ma mowy, nie poradziły sobie z wysuszonymi ustami, potrafią jedynie utrzymać stan wypielęgnowanych już ust.
Skład też nie jest tak naturalny jak bym chciała, dlatego więcej nie kupię, choć zużyję z przyjemnością ze względu na zapach ;)
Mazianie palcem w słoiczku też jednak nie do końca do mnie przemawia.
Masełka przyjemnie i delikatnie pachną, łatwo roztapiają się pod wpływem temperatury ciała, są dosyć przyjemne w użyciu. Niestety o intensywnym nawilżeniu nie ma mowy, nie poradziły sobie z wysuszonymi ustami, potrafią jedynie utrzymać stan wypielęgnowanych już ust.
Skład też nie jest tak naturalny jak bym chciała, dlatego więcej nie kupię, choć zużyję z przyjemnością ze względu na zapach ;)
Mazianie palcem w słoiczku też jednak nie do końca do mnie przemawia.
czwartek, 20 czerwca 2013
Moje olejowanie włosów cz. II
W pierwszej części przedstawiłam gotowe mieszanki olejów przeznaczone typowo do włosów. Dzisiaj czas na pojedyncze olejki, które mają szerokie zastosowanie w kosmetyce, niektóre mają także zastosowanie spożywcze ale te moje są typowo kosmetyczne.
Olej migdałowy (ze słodkich migdałów) ma postać
gęstej, jasnożółtej cieczy o łagodnym, słodkawym smaku i
przyjemnym, charakterystycznym dla owoców, z których jest
pozyskiwany, zapachu. Bardzo słabo rozpuszcza się w wodzie i
alkoholach, za to dobrze w eterze i chloroformie.
Nie powinno się go podgrzewać do
temperatury wyższej niż 70°C.
Wykazuje silną zdolność zmiękczania naskórka i wzmacniania lipidowej bariery ochronnej skóry co zawdzięcza wysokiej zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych.
Wykazuje silną zdolność zmiękczania naskórka i wzmacniania lipidowej bariery ochronnej skóry co zawdzięcza wysokiej zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych.
Nadaje się do każdego rodzaju skóry,
rozprowadzony nie daje efektu ciężkości, jest dobrze wchłaniany.
Polecany szczególnie do pielęgnacji skóry dziecka (jest bardzo
łagodny, nie drażni, uspokaja).
Zawiera też takie składniki jak
fitosterole, lecytyny witaminy A, B1, B2, B6, znaczną ilość
witaminy E, będącej mieszaniną tokoferoli.
Dzięki obecności wszystkich
wymienionych składników biologicznie aktywnych, szczególnie zaś
witaminy E, olej migdałowy działa odżywczo, usprawnia odnowę
komórkową, poprawia ukrwienie skóry, chroni ją również przed
szkodliwym działaniem promieniowania UV.
Zaczęłam używać olejku ze słodkich migdałów będąc w pierwszej ciąży żeby uelastycznić skórę i zapobiec rozstępom a także do ochrony krocza w trakcie porodu. Obecnie dodaję do ulubionych balsamów do ciała, przyznaję że niektóre kupuję głównie ze względu na zapach ;) a właściwości pielęgnacyjne dokładam sobie sama. Olejek ten stanowi też w niewielkiej ilości dodatek do mojej mieszanki olejów włosowych.
Olej jojoba zawiera głównie
palmitynian cetylu (o bardzo cennych własnościach natłuszczających
i odżywczych, zbliżonych do oleju wielorybiego), skwalen (który
występuje w naturalnym płaszczu tłuszczowym skóry, chroniący
przed utratą wody), alkohole alifatyczne, fitosterole, bogaty w
witaminę F.
Doskonale wchłaniany przez skórę,
wzmacnia warstwę cementu międzykomórkowego, co w efekcie zapobiega
wysuszaniu skóry. Stosowany przy każdym typie skóry, a szczególnie
polecany przy zapaleniach, łupieżu, poparzeniu słonecznym i
trądziku. Zapobiega powstawaniu rozstępów.
Olej jojoba daje emulsji gęstszą
konsystencję. Wmieszany do innych olejów roślinnych automatycznie
przedłuża ich ważność, co poleca się czynić przy mało
stabilnych olejach.
Olej jojoba również od jakiegoś czasu używam do pielęgnacji twarzy i ciała, jakiś rok temu dołączył do pielęgnacji włosów.
Olej Arganowy zawiera witaminę
E, nienasycone kwasy tłuszczowe oraz sterole, fantastycznie
odmładza, ujędrnia i regeneruje skórę.
Olejek arganowy opóźnia procesy
starzenia, łagodzi objawy alergii, działa przeciwzapalnie, poprawia
elastyczność skóry, wygładza zmarszczki, głęboko nawilża
skórę, odżywia włosy zniszczone zabiegami fryzjerskimi, chroni
skórę przed niekorzystnym działaniem promieni słonecznych, chroni
naskórek przed przesuszeniem i pęknięciami, przyśpiesza gojenie
uszkodzeń skóry.
Olej arganowy odbudowuje i zmniejsza
łamliwość włosów jak i zapobiega w rozdwajaniu się końcówek.
Istotne jest również, że ten kosmetyk działa przede wszystkim na
cebulki włosów co powoduje, że wzmacnia włosy. Olejek pozytywnie
wpływa również na skórę głowy, która jest zniszczona przez
łupież.
Olej arganowy to jeden z moich ulubionych. 1-2 razy w tygodniu używam go zamiast kremu do twarzy na noc, smaruję nim też brwi i rzęsy bo zauważyłam znaczną poprawę ich kondycji przy regularnym stosowaniu tego olejku. Moja włosowa mieszanka też nie może się bez niego obyć, zwłaszcza wtedy gdy stosuję ją głownie na skalp. Czasem odrobiną olejku smaruję po myciu końcówki włosów.
Olej ma specyficzny orzechowy zapach ale już się do niego przyzwyczaiłam i nie przeszkadza mi.
Olej ma specyficzny orzechowy zapach ale już się do niego przyzwyczaiłam i nie przeszkadza mi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















