niedziela, 6 grudnia 2015

365 rzeczy mniej w 365 dni - ostatnia dekada listopada

Niby niewiele ale cała sterta ciuszków za malych na dziewczynki powędrowała do dwóch osób. Nastepna czeka na przesortowanie wg rozmiarow.

Pobawiłam sie tez kosmetykami kolorowymi. Na razie był wstepny przegląd, czeka mnie jeszcze grubsza selekcja. 

Zaczelam od purów w kulkach i co prawda ilość kosmetyków nie zmniejszyła sie, ale z posiadanych skomponowałam zestawy, ktore jeszcze lepiej niz poprzednie mi pasuja i po przegrupowaniu mogłam wyrzucic dwa puste opakowania.

Wytypowałam tez kilka kosmetyków kolorowych do akcji denko.

piątek, 20 listopada 2015

365 rzeczy mniej w 365 dni - rok II

Zaczęło się kosmetycznie i pewnie przez najbliższy rok ten temat będzie dominować, bo to jest obszar, gdzie ciągle mam nadmiary.

W ciągu ostatnich dni pozbyłam się:
- 15 próbek
- tuszu do rzęs, który był już coraz trudniejszy do użycia
- samoopalacza
- słoiczka po kremie pod oczy
- kilku opakowań po suplementach - znowu zrobiłam przegrupowanie
- resztki żeli pod prysznic przelałam do butelki na mydło w płynie - zostanie zużyte w ciągu kilku dni a łazienka dużo lepiej wygląda i łatwiej się sprzątało
- uporałam się też z niedużą kupką papierów
- na makulaturę poszły też dwa katalogi nieruchomości i jeden z książkami dla dzieci

Sądzę, że to całkiem nieźle jak na niecały tydzień.

Niestety albo stety coś też przybyło, dotarły do mnie 3 ksiażki zamówione w poprzednim tygodniu.

poniedziałek, 16 listopada 2015

365 rzeczy mniej w 365 dni - po roku akcji

Ponad rok temu postanowiłam rozpocząć akcję 365 rzeczy mniej w 365 dni. Akcja miała na celu pozbycie się rzeczy niepotrzebnych, brzydkich, zepsutych, takich które zagracają naszą niewielką przestrzeń.

Początkowo szło dosyć gładko, potem nastąpiło kilka czkawek, jednak akcję kontynuowałam, choć nie tak systematycznie jak na początku. Na pewno systematyczności zabrakło w zapisywaniu czego się pozbyłam ale uważam, że nie jest to najważniejsze. Najważniejsze że udało się nieco odgracić nasze otoczenie i że to odgracanie ciągle trwa.

Nie jestem w stanie powiedzieć czy pozbyłam się 365 rzeczy, być może nieco mniej a kilka przedmiotów przybyło, jednak były to przemyślane zakupy a to co kupiłam jest w użyciu.

Akcję jak najbardziej mam zamiar kontynuować, tym bardziej, że planujemy zmienić miejsce zamieszkania i dużo łatwiej będzie się przeprowadzić jeśli najpierw się odgracimy.

Być może tym razem podzielę akcję na krótsze okresy i skupię się w nich na poszczególnych obszarach a może pójdę na żywioł. Jeszcze się zobaczy.

czwartek, 10 września 2015

poniedziałek, 7 września 2015

Trening 07.09.2015

Wierzyć mi się nie che, że tak dawno nic nie pisałam ale w trakcie wakacji weszliśmy w zupełnie inny tryb życia. Teraz dzieci wróciły do szkoły to i rytm dnia powoli powraca do normalności a z nim pewnie wpisy na blogu.

Przez ostatnie tygodnie treningi były raczej intuicyjne i niespisywane, często bawiliśmy się na nich całą rodziną i będziemy to kontunuować przynajmniej raz w tygodniu ale od dzisiaj powracam do planu jeśli chodzi o treningi typowo siłowe.

Dzisiejszy trening wyglądał tak:



Obciążenie x powtórzenia = 10.907,5 kg

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Od czego zacząć pracę nad sylwetką?

Od czego zacząć pracę nad sylwetką?

To oczywiście zależy. Między innymi od celu ale też od “miejsca” w którym zaczynamy, od naszego doświadczenia, od dostępnych środków i narzędzi i wielu wielu innych czynników.

Dzisiaj zatrzymam się na pierwszych dwóch.

  1. Cel.
    Ustalmy najpierw, czy chemy schudnąć, przytyć a może zbudować mieśnie.
    Jeśli to pierwsze, powinniśmy spalać nieco więcej kalorii niż dostarczamy. Jeśli przyświeca nam drugi i trzeci cel, powiniśmy dostarczać nieco więcej niż spalamy. Ile i czego to już osobny temat.
    No dobrze a skąd mamy wiedzieć ile tak na prawdę dostarczamy? Przejdźmy do punktu drugiego.
  2. “Miejsce” w którym się znajdujemy, z którego będziemy startować w pracy nad sylwetką oraz kierunek w którym podążamy.
    Musimy odpowiedzić sobie na pytanie czy mamy nadwagę, niedowagę, a może wagę prawidłową, a może kompozycja ciała nas nie zadowala.
    Druga sprawa to kierunek w którym podążamy, czy nasze ciało się nie zmienia, a może tyjemy lub chudniemy?
    Już widać, że z tych opcji może powstać wiele różnych scenariuszy. Możemy zobaczyć osobę otyłą, która cały czas tyje jeszcze bardziej a chce schudnąć. Możemy zobaczyć kogoś z niedowagą ale miękką i kluskowatą, która chce pozbyć się brzydkiego ;-) tłuszczu a w zamian zyskać sylwetkę nieco bardziej “fit” czy też kogoś komu zależy głownie na budowie mięśni.
Wszystkie te osoby będą musiały zmienić coś w swojej diecie a większosć z nich w akywności, jeśli będą chciały realizować swój cel.

I tutaj przechodzimy do sedna. Musimy ustalić ile energii i makroskładników (tłuszcze, węglowodany, białko) dostarczamy i ile powinniśmy dostarczać, żeby osiągnać cel.
Większość osób koncentruje się na tej drugiej cześci, zupełnie pomijając pierwszą a potem często pojawiają się przykre niespodzianki bo często teoretyczne wyliczenia mają sie nijak do stanu faktycznego.
Zwykle praca nad sylwetką bardziej przypomina maraton niż sprint, przygotujmy się więc do niego, poznajmy nieco nasz organizm.

Co wiec najlepiej zrobić?
Pospisujmy uczciwie, wszystko to co jemy, przez co najmniej tydzień, dwa, nie pomijając weekendowych wyskoków czy wizyt u cioci na imieninach. Użytecznym narzędziem tutaj będzie jakiś dzinnik czy kalkulator posiłków, który nam ładnie wszystko policzy. To nam da obraz tego co na prawdę dzieje się w naszej diecie.
Może sie okazać, że praktycznie wszystko jest do zmiany ale często jest tak, że ogólnie jemy dość ładnie ale to te pięć drinków w sobotę wieczorem sabotuje naszą pracę nad płaskim brzuchem albo słabe śniadania sprawiają, że mięśnie rosną nieco niechętnie.

Większość kobiet stara się schudnąć. Takie spisywanie tego co jemy może zadziałać psychologicznie i może zamiast 6 ciasteczek zjemy tylko dwa, co zaoszczędzi nam 200 kcal, które zjedzone chętnie umiejscowiłyby się w okolicach talii lub bioder.
Sprawdźmy więc najpierw czy przez te kilka tygodni spisywania tego co jemy zmieniło się coś jeśli chodzi o naszą sylwetkę. Może wcześniej nieco sie oszukiwaliśmy i teraz tyjemy wolniej albo chudniemy szybciej a może w końcu mięśnie zaczęły rosnąć?

Nie zaczynajmy od wielkich rewolucji i cięć, bo nie koniecznie wyjdą nam na dobre. Zacznijmy od obserwacji, dzięki temu uzyskamy wiele odpowiedzi na pytanie jak postępować dalej.

środa, 17 czerwca 2015

365 rzeczy mniej w 365 dni - dni 109-121

Skoro odzyskałam trochę czasu dla siebie, będę nadrabiać po kawałku, bo dużo jest do nadrobienia.

Był to czas kiedy skupiliśmy się na makulaturze, wygrzebałam więc jeszcze kilka czasopism i katalogów


w sumie 8, 6 ze zdjęcia i jeszcze dwa które mąż na chwilę przechwycił ;-)

Przejrzeliśmy też biblioteczkę dziewczynek i pięć książeczek, które były jednocześnie bzdurne i poniszczone poleciało na makulaturę.
Może nie są to duże ilości ale ogólnie wszelkiej maści makulatury uzbieraliśmy dwa duże worki.