niedziela, 5 maja 2013

Uni Palette

Oto moje Unii Palette w kolorach Midnight, Lavender, Crystal, Honeysuckle i Pear. Obecnie jest dostępny jeszcze kolor Turquoise, który dopiero do mnie leci.


Powoli w paletkach znajdują miejsce kolejne cienie, róże i pudry, jednak o ile samo wydobywanie kosmetyków z oryginalnych opakowań jest dość proste, to czyszczenie ich z kleju jest dość czasochłonne więc robię to po kilka sztuk w wolnych chwilach, których ostatnio u mnie jak na lekarstwo ;)

Tak wygląda w pełni zagospodarowana paletka którą pokazywałam w poprzednim wpisie.

Moim zdaniem największą zaletą tych paletek jest to, że zawartość można dowolnie przesuwać i modyfikować. Obecnie paletki są magnetyczne, więc kosmetyki w metalowych kasetkach trzymają się same, do tych w niemetalowych można przykleić samoprzylepną wkładkę magnetyczną, która jest dołączona do każdego opakowania. Można ją przyciąć dowolnie według potrzeb.

Paletka jest bardzo solidnie wykonana, nie ma obaw o uszkodzenie zawartości. Nie otwiera się sama, co stanowi dodatkową zaletę. Każda paletka zawiera dość duże lusterko.
Można w niej umieścić również niezbyt grube pędzle. Zawartości różnych paletek można pooglądać tutaj

Jedyną wadą jakiej się dopatrzyłam do tej pory jest zbyt mały wybór kolorów ;)

sobota, 4 maja 2013

Wiosenny spacer

Przez kilka tygodni pogoda nas nie rozpieszczała ale mimo to udało nam się złapać kilka pierwszych wiosennych promieni słońca


  

 Zbierałyśmy muszelki






 a Helena znalazła żywą ostrygę

piątek, 3 maja 2013

Zapanować nad chaosem

W moim życiu ostatnio więcej się dzieje, doba się kurczy, postanowiłam więc nieco uporządkować i lepiej zorganizować coś co bardzo lubię i robię praktycznie codziennie ... makijaż.

Ponieważ kobieta nigdy nie ma zbyt wiele cieni beżowych, brązowych i fioletowych ;) sama mam ich sporo i czasem ciężko mi odnaleźć właściwe, zwłaszcza kiedy znajdują się w identycznych opakowaniach. Czasem tez zapominam jakie już mam a jakich mi brakuje i kupuję nieco impulsywnie. Uznałam więc, że dobrze byłoby mieć lepszy wgląd w stan posiadania bez przeszukiwania dziesiątek opakowań.
Taką właśnie możliwość daje UNII PALETTE. Ja swoją zakupiłam tutaj


Tak wygląda opakowanie mojej UNII


Tył


Zaczynam otwierać



I znowu tył pudełka


Wyciągam moją UNII w kolorze PEAR



Zaczynam otwierać


Przyjemna i solidna w dotyku


Wyciągam samoprzylepną wkładkę magnetyczną, która pomaga utrzymywać niemetalowe opakowania cieni na miejscu


Zgodnie z sugestią na stronie UNII na pierwszy ogień idzie opakowanie cieni, których nie szkoda mi zepsuć gdyby coś nie wyszło

 
Faktycznie pierwsza próba wyciągnięcia cieni z plastikowego opakowania niezbyt udana bo za słabo podgrzałam plastik i aluminiowe pojemniczki powyginały się przy wyciąganiu, jednak trzy cienie zostały sprasowane razem. Inne opakowania już nie stawiały takiego oporu i tak wygląda pierwsza próba zagospodarowania UNII



Ten kwiatuszek służy do przytrzymywania opakowania.

wtorek, 26 lutego 2013

Wspomnienie lata

Choć mocna opalenizna nie bardzo mi się podoba, uważam że lekkie muśniecie słońcem, sprawia że wygląda się zdrowiej, bardziej promiennie, twarz wygląda na bardziej wypoczętą.
W zimowe dni, kiedy za oknem szaro, wieją wiatry, sypie grad (tak, tak u nas grad sypie zimą ;) ) a moja skóra ma odcień przy którym najjaśniejsze drogeryjne podkłady wyglądają jak mocna opalenizna ;) brakuje mi właśnie tego muśnięcia słońcem.

O tym że jestem kulkomaniaczką można przekonać się tutaj. Ostatnio do mojej kolekcji trafiły więc nowe.
Nie będę się rozpisywać, po prostu Wam pokażę.


SEVENTEEN Instant Glow Bronzing Rocks







Są do nabycia w Bootsie za całkiem przystępną cenę Ł4,99
Zachwyciła mnie nieco inna niż kuleczki forma oraz proste opakowanie. Mój aparat nie oddaje dokładnie kolorów, niektóre "kamyczki" są nieco bardziej różowe niż na zdjęciu. Kamyczki są nieco bardziej miękkie niż tradycyjne kulki. Całość daje dość uniwersalny, neutralny, delikatny kolor.


I jeszcze stare znajome, w nowych opakowaniach, z nowym całkiem przyjemnym zapachem i w nieco odmienionej kolorystyce (cool i warm)






poniedziałek, 25 lutego 2013

Maski do włosów L'Oreal Professionel

L'Oreal Professionnel, Serie Expert, Absolut Repair cellular, Maska regenerująca włosy bardzo uwrażliwione

 

 

Skład:  aqua / water, cetearyl alcohol, behentrimonium chloride, candelilla cera / candelilla wax, amodimethicone, cetyl esters, isopropyl alcohol, glycerin, methylparaben, trideceth-12, ethylhexyl methoxycinnamate, linalool, butylphenyl methylpropional, hexyl cinnamal, chlorhexidine dihydrochloride, cetrimonium chloride, limonene, 2-oleamido-1,3-octadecanediol, ci 19140 / yellow 5, ci 15985 / yellow 6, parfum / fragrance

 

 L'Oreal  Professionnel,  Serie Expert, Intense Repair, Maska do włosów suchych

 

 

Skład: aqua/water, cetearyl alcohol, behentrimonium chloride, glycerin, amodimethicone, peg-180, cetyl esters, isopropyl alcohol, methylparaben, camphor benzalkonium methasulfate cetrimonium chloride, pyridoxine hci, trideceth-12, chlorhexidine dihydrochloride, hydroxypro-pyltrimonium hydrolyzed wheat protein, magnesium acetate, 2-oleamido-1,3-octadecanediol, aspartic acid, glycine, arginine, glutamic acid, zapach/fragrance

 

 Podsumuję je razem.
Obie maski uważam za bardzo dobre, po obu włosy są miękkie, pachnące, nie puszą się, nie elektryzują mniej się łamią. Obie maski są bardzo wydajne, mnie wystarczy na jedno użycie ilość wielkości orzecha laskowego, jednak w przypadku Intense Repair ten orzech jest nieco większy ;)

Różnice? 
-po Intense Repair, zdarzało się, że włosy były trochę obciążone i czasem odrobinę tępe w dotyku, choć zawsze staram się dokładnie spłukiwać maski.
- Intense Repair muszę trzymać na włosach przepisowe 2-3 minuty, żeby uzyskać pożądany efekt,  podczas gdy Absolute Repair mogę spłukać niemal natychmiast.
- Absolute Repair ma nieco przyjemniejszy dla mnie zapach, włosy po niej są bardziej sypkie.
  
 Gdybym wcześniej nie wypróbowała Absolute Repair, pewnie uznałabym, że Intense Repair jest najlepszą maską jaką miałam do tej pory, jednak Absolute Repair wygrywa tę konkurencję i kolejne opakowanie zagościło w mojej łazience.

 

wtorek, 26 czerwca 2012

LyDia


Ponieważ mój Skunkless Foptic Brush z Everyday Minerals jest w codziennym użyciu potrzebowałam jeszcze jednego pędzla o podobnych właściwościach, tym bardziej, że nie zawsze mam rano czas wyprać pędzle na następny dzień. Wybór padł na pędzel z LyDia.










W porównaniu z pędzlem z EDM jest nieco mniej miękki i delikatny, za to bardziej sprężysty ale również bardzo przyjemny w użyciu.
Używam go do różu i w tej roli sprawdza się świetnie, do innych celów jeszcze nie próbowałam.

niedziela, 24 czerwca 2012

Wszyscy mają E.L.F.a, mam i ja ;)

Skuszona opisami na kilku blogach oraz jedną z wielu promocji na stronie e.l.f. postanowiłam wypróbować kilka ich kosmetyków. Zamówiłam:
- Complexion Perfection
- Golden Bronzer
- High Definition Powder
- Blush Gotta Glow
- Pressed Powder Buff







Do tej pory wypróbowałam jedynie Complexion Perfection ale jeszcze za krótko by wystawić recenzję, pierwsze wrażenia są jednak pozytywne i czuję, że się polubimy :)